sobota, 5 września 2015

Odważny umysł: Szkoła ogłupia

Dopiero byłam w Chorwacji, jadłam wcale nie taką pyszną włoską pizzę, spędziłam czternaście godzin w autokarze (w jedną stronę) i spałam w pozycji półleżącej na mojej przyjaciółce. Mam wrażenie, że wczoraj odbierałam świadectwo i robiłam zakupy życia z Lidla wraz z moimi znajomymi. Jeszcze niedawno widziałam się z Emilą, obchodziłam siedemnaste urodziny, a moja najwspanialsza Duszka sprawiła mi najlepszy prezent pod słońcem. Byłam na koncercie, w Zakopanem, tydzień temu wróciłam z Bieszczad, a dziś? Jestem po rozpoczęciu roku szkolnego, na które udałam się jak na ścięcie. Zdążyłam już nawet odrobić pierwszą pracę domową i poczytać tematy lekcji, nie wspominając o lekturze, która ciągle uśmiecha się do mnie krzywo z biurka. Nawet nie wiecie jak bardzo zmuszanie do czytania mnie do niego zraziło. Po wakacjach zostały mi tylko piegi na nosie, pełno siniaków zdobytych podczas ostatniej wyprawy na szlak, trochę spalonego ciała, wspomnienia i nadzieja, że czas do następnego lata zleci raz, dwa. Wiecie co jest najgorsze? Że ja naprawdę nie lubię szkoły. To nie jest tak, że lubię rzucać tekstem gimbusa i nie zauważam ile dzięki niej się nauczyłam. Po prostu dostrzegam jak wiele czasu straciłam na bezsensowne zajęcia, jakimi są plastyka albo chemia, z którą wiedziałam, że nie chcę mieć nic wspólnego już w pierwszej klasie gimnazjum. Czy trzy czwarte naszego życia w szkole jest tak naprawdę marnowane? Czy moje określenie szkoły jako mogiły marzeń jest trafne? Nie wiem i pewnie nigdy się nie dowiem.

Mogiła marzeń? O czym ja w ogóle chrzanię? A no tak. Dopiero w wakacje odkryłam jak wiele potrafię zrobić, gdy nie martwię się zbliżającą klasówką z matmy,  z której nie mogę dostać mniej niż trzy z plusem, bo spadnie mi korona z głowy. Podobno szkoła nie kosztuje. A jednak. Nawet nie wiecie ile nerwów straciłam ucząc się do sprawdzianów wagi cztery albo odpowiadając przy tablicy z tematu, który wkułam tylko po to, by go zdać. Wiem, że tak się nie robi. Zdaję sobie również sprawę, że niektóre rzeczy najzwyczajniej w świecie powinnam zlać, tak po prostu, bo nic się nie stanie jeśli to zrobię, ale tutaj na główny tor wjeżdża ambicja. Dlaczego właśnie posty pojawiają się tak rzadko. Lubię pisać, ale tylko wtedy, gdy mam wenę i to czuję. Nie robię tego na czas, klikam o tym, o czym chcę. Nie muszę podawać przykładów z literatury, czy życia codziennego. Robię co chcę i jak chcę. Jeśli chcę zaciągnąć sobie slangiem młodzieżowym, to to robię, mogę sobie nawet "przeklnąć" albo napisać własne, nowe słowo i nikt za to nie zrobi mi krzywdy. Nie lubię żyć pod szablon, a tego właśnie uczy szkoła. Ograniczenia. Pod pretekstem edukacji często wpajana jest nam racja innych, a najgłupsza interpretacja wierszy cofa "naukę" o osiem, a nawet dziesięć (nie żałujmy sobie) kroków w tył. Szkoda mi czasu, a i tak zatracam się w książkach, by wszystko pozaliczać na jakimś tam poziomie. Zaprzeczam sama sobie? O tak. Dla każdego z nas szkoła to wielka część zmarnowanego, bądź nie czasu. To wasza decyzja jak wykorzystacie wiedzę (tę przydatną), którą wam w niej wpojono. Jak pisała Wisława Szymborska "Życie, choćby i długie, zawsze będzie krótkie.", zastanówcie się, więc jak chcecie wykorzystać tą resztę, która wam została, bo nie będzie drugiej szansy, a może będzie? Myślcie co chcecie, tutaj nie musicie się ograniczać.


17 komentarzy:

  1. Ooo masz rację, szkoła ogłupia ! Nawet nie wiedzą że aż tak bardzo to robią :/

    ☻Pozdrawiam ☻
    All Pastel World

    OdpowiedzUsuń
  2. Gimnazjum uważam za zmarnowane, ale za nic nie zamieniłabym mojej obecnej szkoły!

    toofussy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. zdjęcia wyszły pięknie
    http://oliwialiv.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. znam ten ból...nie ma to jak wymuszana książka...
    ale głowa do góry! :)
    piękne zdjęcia.

    Mój blog > maja-sum.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. masz rację, szkoła marnuję czas, przedmioty, które w życiu sią nam nie przydadzą i zniechęcanie do czytania książek, lektura ani jedna nie była ciekawa :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Owszem, jest wiele nieprzydatnych przedmiotów, które tak na prawdę w życiu nam się nie przydadzą, szkoła marnuję czas, ale nie pozostaje nam nic innego jak do niej uczęszczać, to najlepszy i najlżejszy okres w naszym życiu, wielu starszych ludzi z chęcią cofnęłoby się może nie do gimnazjum, ale do szkoły średniej owszem.
    Świetne zdjęcia :)

    Pozdrawiam!
    Aleksandra z bloga: wdrodzepomarzeniaa.blogspot.com (kliik)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowne zdjęcia! :)) Ja nie lubię czytać na siłę, w tym roku czeka mnie tyle książek historycznych..nie lubie tego rodzaju książek ,od razu chce mi się spać.
    gaaba-gabaa.blogspot.com---KLIK

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się z Tobą, że jesteśmy zmuszani do uczenia się wielu rzeczy, które nigdy nam się nie przydadzą. Niestety nie mamy na to wpływu, do szkoły chodzić musimy dlatego staram się z niej wynieść jak najwięcej tylko dam radę. Świetne zdjęcia! :)
    Pozdrawiam, MAJA-RUSEK.BLOGSPOT.COM.

    OdpowiedzUsuń
  9. Masz racje. Wszyscy zmuszają nas do nauki. Większość przedmiotów, których się teraz uczymy, nie wykorzystamy w przyszłości soo..
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  10. Cóż ja się z tym nie zgodzę. Nigdy nie czułam na sobie chorej presji do nauki. Miałam ochotę to się uczyłam, nie miałam to się nie uczyłam. I tak było od zawsze, od samego początku podstawówki. Myślę, że sami o tym decydujemy, bo raczej nie rodzice. Moi się już dawno poddali i wspierają mnie w rzeczach, które mnie interesują nawet jeśli nie brzmią jak przyszłość. Znaczy, jasne, nie u każdego to wygląda, aczkolwiek jestem pewna, że zawsze można się dogadać sensownymi argumentami w wielu kwestiach. W tym roku piszę maturę, trochę żałuję, że nie poświęciłam więcej czasu na matematykę w gimnazjum i tyle. Zdaję, z czego chcę mieć lepsze stopnie to mam. No i taka ogólna wiedza, nie wykuta tylko dla piąteczki w dzienniku, a usłyszana na lekcji jest całkiem przydatna, chociażby w prowadzeniu rozmów.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie z kolei wiele osób zazdrości, że studiuję i mam tyyyle wakacji, no i wystarczy uczyć się w sesji. Oj, jak czas wszystko weryfikuje...:)

    OdpowiedzUsuń
  12. To fakt, w szkole jest za duzo przedmiotów które nie przydadza sie w zyciu.:)
    nataa-liiaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Widać, że bardzo aktywnie spędziłaś te wakacje, ja niestety przez te dwa miesiące wolnego nie zrobiłam praktycznie nic ;)
    Szkoła ogranicza strasznie wolny czas. Przez to muszę blogować tylko raz w tygodniu, a nie tak jak wcześniej co 4 dni ;/
    Śliczne zdjęcia! :)

    NOWY POST NA FABRYCE MIĘTY KLIK! :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak ten czas szybko mija... Piękne zdjęcia :)

    Zapraszam do mnie, dopiero zaczynam.
    http://betterlookattheeworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Czemu Was tak długo nie ma? Tęsknię za Waszymi postami :(

    OdpowiedzUsuń

~Dziękuję serdecznie za każdy komentarz!
~Usuwam spam
~Szanuję TYLKO konstruktywną krytykę
~Proszę o kulturę słowa