Od kilku dobrych lat panuje moda na zakładanie bloga, najlepiej ze stylizacjami. Każda mała początkująca BLOGERKA pragnie osiągnąć jak największy sukces i dostawać ubrania za "darmochę", a kiedy przychodzi moment, gdy znajomi dowiadują się o jej działalności w Internecie pospiesznie usuwa wszystko i staje się niewidzialna. Niknie, traci pasję, a to wszystko przez ludzi, którzy nie potrafią zamknąć buzi na kłódkę, nie od razu Rzym zbudowano, a na własnych błędach uczymy się najwięcej.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą radość z życia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą radość z życia. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 26 kwietnia 2015
Prostym słowem: Blogspot
Witam, witam. Za równiutkie cztery dni minie rok od momentu, gdy przerażona udostępniałam swojego pierwszego posta na tej witrynie. Jak czuję się po dwunastu miesiącach? Lepiej. Przed nami wiele pracy, a my z dnia na dzień stajemy się coraz lepsze i dążymy do spełnienia największych marzeń. Nie poddamy się, bo to byłoby za proste i tyle. Co się zmieniło? Wszystko. Zupełnie inaczej postrzegam świat (a wtedy uznawałam siebie za buntowniczkę), kiedyś szukałam ukrytego i ledwo tlącego się JA, znalazłam.
czwartek, 16 kwietnia 2015
Niewerbalnie: Dziękuję
Witam, witam. Mała obsuwa? No cóż, zdarza się każdemu, więc i mnie też. Nie jestem typem zorganizowanego szarego, któremu wszystko się chce, a wenę ma 24/7. Nie lubię pisać z przymusu, bo to ma być hobby, odskocznia, przyjemność, a pod presją nie potrafię zrobić nic tak, jakbym chciała i sama nie będę zadowolona z efektów, chociaż inni uznają to za coś dobrego. Nie i tyle. Wszystko powróciło na swoje miejsce, a ja przychodzę z nowiutkim postem. Zaczynajmy więc, start!
Każdego dnia, tygodnia i miesiąca spotykamy się z wieloma lub (jeśli jesteśmy typem szczęściarzy) paroma większymi/mniejszymi przeciwnościami losu, które nagminnie sprawiają, że nasze życie ,choć trochę się dekoloryzuje. Starając się jakoś to naprawić uciekamy się do wielu sposobów. Najprostszym i polecanym przez wielu jest zwykła rozmowa, która poza podniesieniem na duchu sprawi, że popatrzymy na problem z innej perspektywy i jakoś go zmniejszymy, ewentualnie zniwelujemy. Z kim mamy podzielić się problemami? O tak, mówię o przyjacielu. Nie takim, z którym możemy się tylko pośmiać, bo w takim razie używacie tego określenia do niewłaściwej osoby. Chodzi o kogoś, dzięki komu poczujemy się wyjątkowo, a dzień bez, chociażby jednej głupiej miny, czy rozmowy wywołującej na twojej twarzy wielki uśmiech jest uznawany za stracony.
wtorek, 24 marca 2015
Niewerbalnie: Uśmiechnij się
Witam, witam. Myślałam, że dzisiejszy post w ogóle się nie
pojawi, bo mam straszne problemy z internetem, a wszystko było gotowe! Zdjęcia
czekają na publikację już od zeszłego poniedziałku, tekst mam ułożony w głowie od kilku dobrych TYGODNI, a tu lipa… Na szczęście trafiłam na moment kiedy wszystko magicznie JESZCZE działa i
korzystam z okazji, bo czemu nie.
No tak, a teraz chwila dla reportera - co u
mnie? A nic, BYLE DO ŚWIĄT, a później już tylko z górki. To chyba tyle. Zaczynamy? 3, 2, 1 no i start!
Ile razy zdarzyło wam się uśmiechnąć do obcej osoby? Tak bez powodu. Nie dlatego, że wam się
podobała (sztuka podrywu poziom hard haha), zrobiła coś głupiego... Po prostu się UŚMIECHNĄĆ. Mam nadzieję, że
chociaż niektórzy odpowiedzieli sobie w głowie „NO, NO BYŁA TAKA AKCJA/ZDARZYŁO
SIĘ”. Dlaczego o to pytam? Już tłumaczę. Polacy uznawani są za jednych z
najbardziej naburmuszonych ludzi na świecie. Absolutnie nie mówię, że wszyscy tacy są, ale taką
mamy OPINIĘ (niby nie powinniśmy się tym przejmować, ale chyba każdy chociaż
raz szedł ulicą z kwaśną miną i słuchawkami na uszach). Głupio wam trochę? Mi też.
to jeszcze nie koniec, czytajcie dalej!>>>>
Subskrybuj:
Posty (Atom)



