Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samoakceptacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samoakceptacja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 kwietnia 2015

Niewerbalnie: Dziękuję

Witam, witam. Mała obsuwa? No cóż, zdarza się każdemu, więc i mnie też. Nie jestem typem zorganizowanego szarego, któremu wszystko się chce, a wenę ma 24/7. Nie lubię pisać z przymusu, bo to ma być hobby, odskocznia, przyjemność, a pod presją nie potrafię zrobić nic tak, jakbym chciała i sama nie będę zadowolona z efektów, chociaż inni uznają to za coś dobrego. Nie i tyle. Wszystko powróciło na swoje miejsce, a ja przychodzę z nowiutkim postem. Zaczynajmy więc, start! 
Każdego dnia, tygodnia i miesiąca spotykamy się z wieloma lub (jeśli jesteśmy typem szczęściarzy) paroma większymi/mniejszymi przeciwnościami losu, które nagminnie sprawiają, że nasze życie ,choć trochę się dekoloryzuje. Starając się jakoś to naprawić uciekamy się do wielu sposobów. Najprostszym i polecanym przez wielu jest zwykła rozmowa, która poza podniesieniem na duchu sprawi, że popatrzymy na problem z innej perspektywy i jakoś go zmniejszymy, ewentualnie zniwelujemy. Z kim mamy podzielić się problemami? O tak, mówię o przyjacielu. Nie takim, z którym możemy się tylko pośmiać, bo w takim razie używacie tego określenia do niewłaściwej osoby. Chodzi o kogoś, dzięki komu poczujemy się wyjątkowo, a dzień bez, chociażby jednej głupiej miny, czy rozmowy wywołującej na twojej twarzy wielki uśmiech jest uznawany za stracony. 

czwartek, 9 kwietnia 2015

Odważny umysł: Jestem odpowiedzialna

Witam, witam. Jak tam po świętach? Nie no, żartowałam, tak zaczynają chyba wszyscy, więc ja nie chcę. Od zawsze na zawsze pod prąd i na przekór, bo genu widelcem nie wydłubiesz. Obiecałam, że pochwalę i podziękuję za wykonanie dwóch poniższych zdjęć moją dużo młodszą siostrę cioteczną, więc ukłon po pachy Natalka! Z racji chwilki wolnego czasu ostatnimi czasy udało mi się poczytać trochę innych, świetnych wpisów na różnych portalach, stąd taki, a nie inny temat. Nie przedłużając zapraszam do dalszego czytania. 

Całkiem niedawno przeczytałam dość ciekawy artykuł dotyczący niby banalnych słów, które mogą urazić lub jakoś zadziałać na psychikę drugiej osoby. O czym mówię? O "niejadkach", "marudach", "księżniczkach" i "ona jest jeszcze mała". Niby nic, to tylko jakieś tam wyrazy, a jednak wywierają na nas w sumie czasem nawet dużą presję, czy ZOBOWIĄZANIE. Nie wiem jak u was, ale w moim przypadku to działało na zasadzie: "No, moja Ola jest bardzo odpowiedzialna, ciągle tylko czyta książki i dobrze się uczy", więc taka też byłam. Praktycznie nie bawiłam się z innymi dziećmi, tonęłam w powieściach, nowelach i opowiadaniach (to zostało mi do dziś) i starałam się mieć jak najlepsze oceny.

sobota, 28 marca 2015

Odważny umysł: Chcę popełniać błędy

Witam, witam. Obecnie leżę z potwornym bólem głowy w łóżku, a z racji tego, że przyszedł czas na post ode mnie postanowiłam się tym zająć. Nigdy nie wiem co mam pisać w tych wstępach i to chyba widać, no ale STARAM SIĘ. Szczerze powiedziawszy tę część postu piszę na samym końcu, paradoks? Być może. Gdyby to było kulturalne i zależało tylko i wyłącznie ode mnie nie witałabym się haha. CHAMSKO. No cóż, nie lubię, ale staram się robić to jak najlepiej. Masło maślane i wreszcie czas na temat główny. Zaczynamy? 

Ile razy usłyszeliście: "Gdybym ja był(a) w twoim wieku i miała ten rozum to nie zrobił(a)bym tego, tego i tamtego". Tak, ja też tak mam, pomimo naklejki najrozsądniejszego dzieciaka w rodzinie. Nie miejcie mi tego za złe, ale dla mnie to głupota. To moje życie i nie przeżyję go tylko dzięki radom kogoś innego. Dlatego apeluję: pozwólcie mi popełniać błędy! Dajcie mi się przewrócić, abym później wstała silniejsza! Chcę uczyć się na własnych porażkach! 
Jeśli włożę rękę do ognia i mnie zaboli drugi raz będę go unikać, a cała otoczka "ochrony" jest śmieszna, bo zakazany owoc kusi najbardziej. Jeśli nigdy się na niczym nie przejedziemy będziemy osobami, które najmniejsze niepowodzenie uznają za powód do depresji czy ochoty skoczenia z mostu. Może zabrzmi to dziwnie, ale trudno: CHCĘ SPOTYKAĆ JAK NAJWIĘCEJ PRZESZKÓD, BY TE POMOGŁY MI STAĆ SIĘ OSOBĄ, KTÓREJ NIE SĄ ONE STRASZNE.

czwartek, 26 marca 2015

Odważny umysł: Motorek i tułów na kółkach

//rosyjski rap polecam//


Hej kiciołki! Mamy super dzień, za oknem świetna pogoda, ja jestem w stu procentach szczęśliwa-w końcu znalazłam miłość swojego życia! Kupiłam też psa, mopsa o imieniu Mela, a moja przyjaciółka wygrała wyjazd do Londynu. Tak, tak niesamowite, nieprawdaż? Zapomniałam jeszcze dodać, że tak na prawdę to jestem córką szejka z Arabii Saudyjskiej i pływam w forsie. Serio, chciałabym, żeby to była prawda no ale cóż, z mojej bajki nici-witamy. Tak na serio to jest środek nocy, ja kuruje ucho i modle się, żeby wstać o 5 i pouczyć się na angielski, bo chcę umieć wszystko na tip top ale znając siebie to zamiast o 5 to wstanę o 7:30 i będę z motorkiem w tyłku zasuwać po całym domu, żeby wyrobić się na 8:10. Po jakże optymistycznym, charyzmatycznym i kolorowym wstępie przejdźmy do omawiania pojęcia pośpiechu, zalatania i takich innych spraw, o których sobie myślałam patrząc przez okno na lekcji.


Ludzie w dzisiejszych czasach w kółko powtarzają o tym, że nie mają czasu, mało go, brakuje, trzeba się śpieszyć i "łapać chwile". To i ja tak mówię. Zapracowana, zajęta, ledwo mam kiedy coś zjeść. Tylko, że to żadna prawda. Tak na serio, to siedzę na tyłku i faktycznie nie mam czasu ale nie dlatego, iż terminy mnie gonią i na biurku leży stos papierkowej (i mózgowej!) roboty wysokości Statuy Wolności. Dlaczego więc? A no, bo, ja odsuwam tę stertę spraw na bok, niechcący zrzucam-do śmietnika i podpalam w nim, odtwarzając przy tym nowy odcinek ulubionego serialu, filmik Zoelli lub po porostu błądząc po otchłaniach internetów. Oszukuję samą siebie wmawiając sobie świadomie i jakże perfidnie, że czas mi ucieka, wręcz leci, odrzutowcem, na Jowisza, a potem wędruje do innej galaktyki, tak oops, z przypadku.

środa, 18 marca 2015

Odważny umysł: niePRZYJACIEL

Witam, witam. Ciężkie, okropne, męczące do granic możliwości PÓŁ tygodnia za nami! W moim przypadku to tylko (albo aż) trzy sprawdziany do zaliczenia i spokój do kolejnego poniedziałku.
Po raz kolejny udało mi się zrobić zdjęcia na tle czegoś innego niż szafa! To się nazywa progres i spięcie tyłka proszę państwa. A ogromne podziękowania kieruję w stronę mojej przyjaciółki- Duszki. No to zaczynamy? Zaczynamy!

 Nie ma osoby na świecie, która nie straciła "przyjaciela na całe życie". Wielokrotnie rozstanie było spowodowane ogromną różnicą poglądów, kłamstwem, słynnym obgadywaniem za plecami (przyjaciel? proszę was). Kłótnia za kłótnią, nieodpowiednie słowa wypowiedziane w niewłaściwym momencie i kontakt się urywa, a dawne dobre stosunki przeradzają się w nienawiść. Kolejnym krokiem jest dogryzanie sobie w każdy możliwy sposób. Pokazywanie, że jest nam lepiej bez danej osoby, a my mamy nowe koleżanki, które są o niebo lepsze od starej JAKIEJŚ TAM znajomej. Żałosne? Nawet nie wiecie jak bardzo, a cała sytuacja rodem z pierwszej klasy szkoły podstawowej.

to jeszcze nie koniec, czytajcie dalej!>>>>>

sobota, 14 marca 2015

Prostym słowem: Tumblr

Hej, piszę do was w długo wyczekiwaną sobotę. Potrzebowałam ogromnej dawki odpoczynku i odcięcia się od wszystkiego dlatego wczoraj po obejrzeniu dwóch filmów poszłam spać o 21. Zdecydowanie brakuje mi czasu tylko dla siebie. Grafik ucznia kompletnie mi nie służy, a ja codziennie rano powtarzam BYLE DO PIĄTKU. Nie wiem czy tylko ja nie dogaduję się z życiem szkolnym, ale trudno. Trzeba przeboleć i zdać maturę... A PÓŹNIEJ JUŻ TYLKO POD PRAWDZIWĄ GÓRKĘ. Nie umiem pocieszać, przepraszam, przejdźmy więc do głównego tematu. 
Nie wiem czy kojarzycie coś takiego jak tumblr. Myślę, że większości obiło się chociaż o uszy. Dla pewności tłumaczę: reblogujemy obrazki, teksty, jednym słowem inspirujemy się. Wstawiamy własne, komunikujemy się z ludźmi z każdego miejsca na świecie. Wydaje się nudno? Wręcz przeciwnie! Sama potrafię spędzić na nim kilka dobrych godzin, aż do osiągnięcia limitu (noł lajf proszę państwa). Po co o tym piszę? Już tłumaczę, wszystko jest świetnie do momentu, gdy nie trafimy na te smutniejsze obrazki, osób które sobie ze sobą nie radzą. Opisują własną sytuację, każdego dnia wstają z nadzieją, że ten dzień będzie ich ostatnim. Pragną zniknąć, a życie uznają za najgorszą z możliwych kar. Nie mają przyjaciół i osób, którym mogą się najzwyczajniej wygadać, więc uciekają w przestrzeń internetu, który podobno rozumie każdego.

czwartek, 12 marca 2015

Niewerbalnie: OK.



 Cześć. Witam was w nowej serii, która nosi nazwę niewerbalnie. Co to ma w ogóle znaczyć? Chcemy pokazać, jak pod prostymi gestami i błahymi słowami kryje się całkiem inny człowiek, inna wrażliwość i inne emocje. 

Ile razy padło pytanie "Jak się czujesz?", ile razy odpowiedziano "W porządku", "Okej.". Nie raz i nie dwa. Nikt nie chce się ujawnić, pokazać słabości czy obarczać innych swoimi problemami. Często widzimy ludzi z uśmiechem od ucha od ucha lub może całkiem smutnych ale obie grupy ludzi przeważnie odpowiadają zwykłe "okej". Ile razy wy tak odpowiedzieliście?
nie
>>>kontynuuj>>>

wtorek, 10 marca 2015

Odważny umysł: Chcę być FAJNA

Nareszcie! Znowu moja kolej na post, nie mogłam się doczekać. Specjalnie wyciągnęłam moją przyjaciółkę na zdjęcia, żeby po raz kolejny nie świecić oczami na zdjęciach z mojego pokoju. CÓŻ ZA POŚWIĘCENIE. Pozdrawiam Emilkę i przechodzimy do nowego tematu. Czas, start!
Spotkaliście się już z modą na bycie FAJNYM? O tak, ja też i po raz kolejny coś zjadę... Nic nowego, ja wiem, ciągle mi coś nie pasuje. Mam prawo budzić zaślepionych byciem SUPER nastolatków do życia i robić z nich ludzi, którzy nie będą wstydzić się tego co tworzyli kilka lat wstecz.


Jak często myślicie o tym żeby zrobić coś na pokaz? Udowodnić komuś swoją wyższość? Pokazać, że to wy jesteście lepsi? Jeśli odpowiedź brzmi NIGDY TAK NIE ROBIĘ -kłamiesz. 
Natura ludzka kocha rywalizację, nie zna pojęcia kompromis, a chęć wywołania zazdrości u innych jest niemal na porządku dziennym. Lubimy się chwalić i być chwalonym. Każdy z nas chce być przewodnikiem innych i być ocenianym jako wzór, dla którego powinno się mieć szacuneczek- o tak, to też jest fajne. A wiecie co nas cieszy jeszcze bardziej? Uwaga innych, gdy mamy czym się już chwalić (no, ewentualnie nie mamy, tak też można). Uwielbiamy łechtać nasze ego(pozdrawiam youtuberów, którzy zaszczepili we mnie nowe pojęcie) do granic możliwości.

środa, 4 marca 2015

Doskonale niedoskonała: Nowa generacja punktuje na odwadze.



Hejka! Czujecie ten stan, kiedy macie już to co mieć powinniście, by cisnąć z tematem i wtedy okazuje się, że jesteście jednak za głupi i przegraliście z techniką? Ja właśnie zwątpiłam w siebie, nie potrafiąc ogarnąć Sony Vegasa w żaden sposób. Ale hehe, myślicie, że pozbędziecie się mnie i każda przeciwność odwiedzie mnie od zawitania na jutuby? Oj kochani nie ze mną te numery. Będę kręcić ten sam filmik do następnego roku i składać go nawet rękoma ale on mi wyjdzie, obiecuję to. Sobie.

Jako, że serii u nas, a serii to pasowałoby może jakąś zakończyć? Może doskonale niedoskonałą? Patrząc z perspektywy czasu-doskonale niedoskonała, serio Emila, serio... Dziś chcę was utwierdzić w moim małym przekonaniu, że jak sobie coś umyślicie to z sercem lwa i uporem osła dojdziecie do tego co chcecie i podbudujecie samą siebie do tego stopnia, że poczujecie się jak Beyonce czy Iggy Azaela-do wyboru, zależy czy jesteście rasistami.


--->czytymy dali--->