Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samopoczucie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samopoczucie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 czerwca 2015

Odważny umysł: Ale to już było...

Jestem w trakcie czytania jednej z tych mądrzejszych książek, które w pewien sposób pozytywnie wpływają na moją psychikę. W owej lekturze autor wielokrotnie tłumaczy, iż odcięcie się od przeszłości w pełni pomoże nam w cieszeniu się życiem. No tak, łatwo powiedzieć, ale trudniej zrobić. Co jeśli przeżycia są na tyle silne, iż nie jesteśmy w stanie tego zrobić? I tym razem dostajemy odpowiedź, CZAS. Fakt, może i pomoże, bo czas leczy rany i tak dalej, ale tych chwil, które przeznaczyliśmy na zamartwianie się nikt nam już nie odda. Czy jesteśmy w ogóle w stanie je nadrobić? Jeśli tak, to jak? Odpowiednio spełniając dane zadania, otaczając się tylko tymi ludźmi, dzięki którym zapominamy jak wygląda samotność, bo jesteśmy samotni tylko wtedy, gdy nikt nas nie kocha. Mimo wszystko, mamy zrobić to jak najszybciej, bo dostaliśmy jedną, jedyną szansę, a żadna z minut już nigdy się nie powtórzy. 

czwartek, 16 kwietnia 2015

Niewerbalnie: Dziękuję

Witam, witam. Mała obsuwa? No cóż, zdarza się każdemu, więc i mnie też. Nie jestem typem zorganizowanego szarego, któremu wszystko się chce, a wenę ma 24/7. Nie lubię pisać z przymusu, bo to ma być hobby, odskocznia, przyjemność, a pod presją nie potrafię zrobić nic tak, jakbym chciała i sama nie będę zadowolona z efektów, chociaż inni uznają to za coś dobrego. Nie i tyle. Wszystko powróciło na swoje miejsce, a ja przychodzę z nowiutkim postem. Zaczynajmy więc, start! 
Każdego dnia, tygodnia i miesiąca spotykamy się z wieloma lub (jeśli jesteśmy typem szczęściarzy) paroma większymi/mniejszymi przeciwnościami losu, które nagminnie sprawiają, że nasze życie ,choć trochę się dekoloryzuje. Starając się jakoś to naprawić uciekamy się do wielu sposobów. Najprostszym i polecanym przez wielu jest zwykła rozmowa, która poza podniesieniem na duchu sprawi, że popatrzymy na problem z innej perspektywy i jakoś go zmniejszymy, ewentualnie zniwelujemy. Z kim mamy podzielić się problemami? O tak, mówię o przyjacielu. Nie takim, z którym możemy się tylko pośmiać, bo w takim razie używacie tego określenia do niewłaściwej osoby. Chodzi o kogoś, dzięki komu poczujemy się wyjątkowo, a dzień bez, chociażby jednej głupiej miny, czy rozmowy wywołującej na twojej twarzy wielki uśmiech jest uznawany za stracony. 

czwartek, 9 kwietnia 2015

Odważny umysł: Jestem odpowiedzialna

Witam, witam. Jak tam po świętach? Nie no, żartowałam, tak zaczynają chyba wszyscy, więc ja nie chcę. Od zawsze na zawsze pod prąd i na przekór, bo genu widelcem nie wydłubiesz. Obiecałam, że pochwalę i podziękuję za wykonanie dwóch poniższych zdjęć moją dużo młodszą siostrę cioteczną, więc ukłon po pachy Natalka! Z racji chwilki wolnego czasu ostatnimi czasy udało mi się poczytać trochę innych, świetnych wpisów na różnych portalach, stąd taki, a nie inny temat. Nie przedłużając zapraszam do dalszego czytania. 

Całkiem niedawno przeczytałam dość ciekawy artykuł dotyczący niby banalnych słów, które mogą urazić lub jakoś zadziałać na psychikę drugiej osoby. O czym mówię? O "niejadkach", "marudach", "księżniczkach" i "ona jest jeszcze mała". Niby nic, to tylko jakieś tam wyrazy, a jednak wywierają na nas w sumie czasem nawet dużą presję, czy ZOBOWIĄZANIE. Nie wiem jak u was, ale w moim przypadku to działało na zasadzie: "No, moja Ola jest bardzo odpowiedzialna, ciągle tylko czyta książki i dobrze się uczy", więc taka też byłam. Praktycznie nie bawiłam się z innymi dziećmi, tonęłam w powieściach, nowelach i opowiadaniach (to zostało mi do dziś) i starałam się mieć jak najlepsze oceny.

sobota, 28 marca 2015

Odważny umysł: Chcę popełniać błędy

Witam, witam. Obecnie leżę z potwornym bólem głowy w łóżku, a z racji tego, że przyszedł czas na post ode mnie postanowiłam się tym zająć. Nigdy nie wiem co mam pisać w tych wstępach i to chyba widać, no ale STARAM SIĘ. Szczerze powiedziawszy tę część postu piszę na samym końcu, paradoks? Być może. Gdyby to było kulturalne i zależało tylko i wyłącznie ode mnie nie witałabym się haha. CHAMSKO. No cóż, nie lubię, ale staram się robić to jak najlepiej. Masło maślane i wreszcie czas na temat główny. Zaczynamy? 

Ile razy usłyszeliście: "Gdybym ja był(a) w twoim wieku i miała ten rozum to nie zrobił(a)bym tego, tego i tamtego". Tak, ja też tak mam, pomimo naklejki najrozsądniejszego dzieciaka w rodzinie. Nie miejcie mi tego za złe, ale dla mnie to głupota. To moje życie i nie przeżyję go tylko dzięki radom kogoś innego. Dlatego apeluję: pozwólcie mi popełniać błędy! Dajcie mi się przewrócić, abym później wstała silniejsza! Chcę uczyć się na własnych porażkach! 
Jeśli włożę rękę do ognia i mnie zaboli drugi raz będę go unikać, a cała otoczka "ochrony" jest śmieszna, bo zakazany owoc kusi najbardziej. Jeśli nigdy się na niczym nie przejedziemy będziemy osobami, które najmniejsze niepowodzenie uznają za powód do depresji czy ochoty skoczenia z mostu. Może zabrzmi to dziwnie, ale trudno: CHCĘ SPOTYKAĆ JAK NAJWIĘCEJ PRZESZKÓD, BY TE POMOGŁY MI STAĆ SIĘ OSOBĄ, KTÓREJ NIE SĄ ONE STRASZNE.

czwartek, 26 marca 2015

Odważny umysł: Motorek i tułów na kółkach

//rosyjski rap polecam//


Hej kiciołki! Mamy super dzień, za oknem świetna pogoda, ja jestem w stu procentach szczęśliwa-w końcu znalazłam miłość swojego życia! Kupiłam też psa, mopsa o imieniu Mela, a moja przyjaciółka wygrała wyjazd do Londynu. Tak, tak niesamowite, nieprawdaż? Zapomniałam jeszcze dodać, że tak na prawdę to jestem córką szejka z Arabii Saudyjskiej i pływam w forsie. Serio, chciałabym, żeby to była prawda no ale cóż, z mojej bajki nici-witamy. Tak na serio to jest środek nocy, ja kuruje ucho i modle się, żeby wstać o 5 i pouczyć się na angielski, bo chcę umieć wszystko na tip top ale znając siebie to zamiast o 5 to wstanę o 7:30 i będę z motorkiem w tyłku zasuwać po całym domu, żeby wyrobić się na 8:10. Po jakże optymistycznym, charyzmatycznym i kolorowym wstępie przejdźmy do omawiania pojęcia pośpiechu, zalatania i takich innych spraw, o których sobie myślałam patrząc przez okno na lekcji.


Ludzie w dzisiejszych czasach w kółko powtarzają o tym, że nie mają czasu, mało go, brakuje, trzeba się śpieszyć i "łapać chwile". To i ja tak mówię. Zapracowana, zajęta, ledwo mam kiedy coś zjeść. Tylko, że to żadna prawda. Tak na serio, to siedzę na tyłku i faktycznie nie mam czasu ale nie dlatego, iż terminy mnie gonią i na biurku leży stos papierkowej (i mózgowej!) roboty wysokości Statuy Wolności. Dlaczego więc? A no, bo, ja odsuwam tę stertę spraw na bok, niechcący zrzucam-do śmietnika i podpalam w nim, odtwarzając przy tym nowy odcinek ulubionego serialu, filmik Zoelli lub po porostu błądząc po otchłaniach internetów. Oszukuję samą siebie wmawiając sobie świadomie i jakże perfidnie, że czas mi ucieka, wręcz leci, odrzutowcem, na Jowisza, a potem wędruje do innej galaktyki, tak oops, z przypadku.

wtorek, 24 marca 2015

Niewerbalnie: Uśmiechnij się

Witam, witam. Myślałam, że dzisiejszy post w ogóle się nie pojawi, bo mam straszne problemy z internetem, a wszystko było gotowe! Zdjęcia czekają na publikację już od zeszłego poniedziałku, tekst mam ułożony w głowie od kilku dobrych TYGODNI, a tu lipa… Na szczęście trafiłam na moment kiedy wszystko magicznie JESZCZE działa i korzystam z okazji, bo czemu nie.  
No tak, a teraz chwila dla reportera -  co u mnie? A nic, BYLE DO ŚWIĄT, a później już tylko z górki. To chyba tyle.  Zaczynamy? 3, 2, 1 no i start!

Ile razy zdarzyło wam się uśmiechnąć do obcej osoby?  Tak bez powodu. Nie dlatego, że wam się podobała (sztuka podrywu poziom hard haha), zrobiła coś głupiego... Po prostu się UŚMIECHNĄĆ. Mam nadzieję, że chociaż niektórzy odpowiedzieli sobie w głowie „NO, NO BYŁA TAKA AKCJA/ZDARZYŁO SIĘ”. Dlaczego o to pytam? Już tłumaczę. Polacy uznawani są za jednych z najbardziej naburmuszonych ludzi na świecie. Absolutnie nie mówię, że wszyscy tacy są, ale taką mamy OPINIĘ (niby nie powinniśmy się tym przejmować, ale chyba każdy chociaż raz szedł ulicą z kwaśną miną i słuchawkami na uszach). Głupio wam trochę? Mi też.

to jeszcze nie koniec, czytajcie dalej!>>>>

niedziela, 22 marca 2015

Płynę pod prąd: Utnijcie jej język


Cześć! Jak wam się żyje? Dobrze? Oby. Ja leżę i zdycham z zapaleniem ucha ale ale ale to nic i tak do szkoły lecimy, bo jakże by nie. Nie chce was tu truć bzdurkami kiziaki, więc zostawiam was z postem.

Zawistne spojrzenia w moją stronę padają nie raz i nie dwa w ciągu dnia. Ludzie życzą zawsze, każdemu na każdym kroku źle. Czekają niczym hieny, abyśmy się potknęli, tak, by oni mogli swoimi łapczywymi nogami zdeptać nas i zrównać z ziemią, by samemu stać się choć trochę wyższym. Smutno mi, że czasem im się to udaje. Jednak droga po sukces nie dość, że wyboista to i śliska, więc może ja i upadnę dziesięć razy i kolejne dwadzieścia zostanę stratowana, lecz moje życiowe buty są antypoślizgowe i mam wielką nadzieję nigdy się na nich nie przejechać. Chcę świadomie podejmować wybory i dążyć do celu nie koniecznie po trupach. Jednak to, że ja tak myślę, no cóż... Nieco różni się od powszechnie znanej i wpajanej nam od dziecka przez szare społeczeństwo ideologii. Mówię i uważam inaczej, w inny sposób dlatego ludzie patrzą na mnie krzywo. Ciebie też to dotyka? Jeżeli sam wiesz, że to co robisz nie krzywdzi innych i masz dobrą zajawkę, bądź z tego dumny. 

>czytamy dalej>

sobota, 14 marca 2015

Prostym słowem: Tumblr

Hej, piszę do was w długo wyczekiwaną sobotę. Potrzebowałam ogromnej dawki odpoczynku i odcięcia się od wszystkiego dlatego wczoraj po obejrzeniu dwóch filmów poszłam spać o 21. Zdecydowanie brakuje mi czasu tylko dla siebie. Grafik ucznia kompletnie mi nie służy, a ja codziennie rano powtarzam BYLE DO PIĄTKU. Nie wiem czy tylko ja nie dogaduję się z życiem szkolnym, ale trudno. Trzeba przeboleć i zdać maturę... A PÓŹNIEJ JUŻ TYLKO POD PRAWDZIWĄ GÓRKĘ. Nie umiem pocieszać, przepraszam, przejdźmy więc do głównego tematu. 
Nie wiem czy kojarzycie coś takiego jak tumblr. Myślę, że większości obiło się chociaż o uszy. Dla pewności tłumaczę: reblogujemy obrazki, teksty, jednym słowem inspirujemy się. Wstawiamy własne, komunikujemy się z ludźmi z każdego miejsca na świecie. Wydaje się nudno? Wręcz przeciwnie! Sama potrafię spędzić na nim kilka dobrych godzin, aż do osiągnięcia limitu (noł lajf proszę państwa). Po co o tym piszę? Już tłumaczę, wszystko jest świetnie do momentu, gdy nie trafimy na te smutniejsze obrazki, osób które sobie ze sobą nie radzą. Opisują własną sytuację, każdego dnia wstają z nadzieją, że ten dzień będzie ich ostatnim. Pragną zniknąć, a życie uznają za najgorszą z możliwych kar. Nie mają przyjaciół i osób, którym mogą się najzwyczajniej wygadać, więc uciekają w przestrzeń internetu, który podobno rozumie każdego.

czwartek, 12 marca 2015

Niewerbalnie: OK.



 Cześć. Witam was w nowej serii, która nosi nazwę niewerbalnie. Co to ma w ogóle znaczyć? Chcemy pokazać, jak pod prostymi gestami i błahymi słowami kryje się całkiem inny człowiek, inna wrażliwość i inne emocje. 

Ile razy padło pytanie "Jak się czujesz?", ile razy odpowiedziano "W porządku", "Okej.". Nie raz i nie dwa. Nikt nie chce się ujawnić, pokazać słabości czy obarczać innych swoimi problemami. Często widzimy ludzi z uśmiechem od ucha od ucha lub może całkiem smutnych ale obie grupy ludzi przeważnie odpowiadają zwykłe "okej". Ile razy wy tak odpowiedzieliście?
nie
>>>kontynuuj>>>