Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samotność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samotność. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 marca 2015

Płynę pod prąd: Utnijcie jej język


Cześć! Jak wam się żyje? Dobrze? Oby. Ja leżę i zdycham z zapaleniem ucha ale ale ale to nic i tak do szkoły lecimy, bo jakże by nie. Nie chce was tu truć bzdurkami kiziaki, więc zostawiam was z postem.

Zawistne spojrzenia w moją stronę padają nie raz i nie dwa w ciągu dnia. Ludzie życzą zawsze, każdemu na każdym kroku źle. Czekają niczym hieny, abyśmy się potknęli, tak, by oni mogli swoimi łapczywymi nogami zdeptać nas i zrównać z ziemią, by samemu stać się choć trochę wyższym. Smutno mi, że czasem im się to udaje. Jednak droga po sukces nie dość, że wyboista to i śliska, więc może ja i upadnę dziesięć razy i kolejne dwadzieścia zostanę stratowana, lecz moje życiowe buty są antypoślizgowe i mam wielką nadzieję nigdy się na nich nie przejechać. Chcę świadomie podejmować wybory i dążyć do celu nie koniecznie po trupach. Jednak to, że ja tak myślę, no cóż... Nieco różni się od powszechnie znanej i wpajanej nam od dziecka przez szare społeczeństwo ideologii. Mówię i uważam inaczej, w inny sposób dlatego ludzie patrzą na mnie krzywo. Ciebie też to dotyka? Jeżeli sam wiesz, że to co robisz nie krzywdzi innych i masz dobrą zajawkę, bądź z tego dumny. 

>czytamy dalej>

sobota, 14 marca 2015

Prostym słowem: Tumblr

Hej, piszę do was w długo wyczekiwaną sobotę. Potrzebowałam ogromnej dawki odpoczynku i odcięcia się od wszystkiego dlatego wczoraj po obejrzeniu dwóch filmów poszłam spać o 21. Zdecydowanie brakuje mi czasu tylko dla siebie. Grafik ucznia kompletnie mi nie służy, a ja codziennie rano powtarzam BYLE DO PIĄTKU. Nie wiem czy tylko ja nie dogaduję się z życiem szkolnym, ale trudno. Trzeba przeboleć i zdać maturę... A PÓŹNIEJ JUŻ TYLKO POD PRAWDZIWĄ GÓRKĘ. Nie umiem pocieszać, przepraszam, przejdźmy więc do głównego tematu. 
Nie wiem czy kojarzycie coś takiego jak tumblr. Myślę, że większości obiło się chociaż o uszy. Dla pewności tłumaczę: reblogujemy obrazki, teksty, jednym słowem inspirujemy się. Wstawiamy własne, komunikujemy się z ludźmi z każdego miejsca na świecie. Wydaje się nudno? Wręcz przeciwnie! Sama potrafię spędzić na nim kilka dobrych godzin, aż do osiągnięcia limitu (noł lajf proszę państwa). Po co o tym piszę? Już tłumaczę, wszystko jest świetnie do momentu, gdy nie trafimy na te smutniejsze obrazki, osób które sobie ze sobą nie radzą. Opisują własną sytuację, każdego dnia wstają z nadzieją, że ten dzień będzie ich ostatnim. Pragną zniknąć, a życie uznają za najgorszą z możliwych kar. Nie mają przyjaciół i osób, którym mogą się najzwyczajniej wygadać, więc uciekają w przestrzeń internetu, który podobno rozumie każdego.